Przejdź do treści
Wycieczka Travel

Wycieczka Travel

wycieczki długie i bez sensu

  • Strona główna
  • Azja
    • Tani Izrael
    • Jerozolima i Betlejem
    • Jordania rowerem
    • Śmieciowy Egipt
  • Kuba
  • USA
    • Wszystkie strachy samotnej wycieczki rowerowej na podstawie kultowego GDMBR w USA
    • Jak kupić „Camper” Van w USA?
  • Europa
    • Trawers Teneryfy
  • Blog
  • Strona główna
  • Azja
    • Tani Izrael
    • Jerozolima i Betlejem
    • Jordania rowerem
    • Śmieciowy Egipt
  • Kuba
  • USA
    • Wszystkie strachy samotnej wycieczki rowerowej na podstawie kultowego GDMBR w USA
    • Jak kupić „Camper” Van w USA?
  • Europa
    • Trawers Teneryfy
  • Blog

Cześć :)

Poznaj wszystkie Nowe popularne historie

Teneryfa

Oman – najlepszy kraj na rower

w dniu 14 lutego, 202614 lutego, 2026Brak komentarzy do Oman – najlepszy kraj na rower
Rower

Bornholm na rowerze

zaktualizowano 27 sierpnia, 202527 sierpnia, 20251 komentarz do Bornholm na rowerze
Pamir Highway

Pamir Highway

zaktualizowano 8 czerwca, 20258 czerwca, 2025
Sprzęt

Bikepacking czy sakwy – odwieczne pytanie, na które nie ma dobrej odpowiedzi

zaktualizowano 10 kwietnia, 202526 marca, 2025
USA

Wszystkie strachy samotnej wycieczki rowerowej na podstawie kultowego GDMBR w USA

zaktualizowano 19 marca, 202524 lutego, 2025
Zobacz więcej

Instagram

wycieczkatravel

🚴‍♀️ W ciągłej podróży
🌞 Optymistka z duszą włóczykija
✨ Góry, rower, freeganizm
💛 Dobro zawsze wraca

Kończę ten rok w miejscu, w którym już dawno c Kończę ten rok w miejscu, w którym już dawno chciałam być, z ludźmi,  z którymi czuje się cudownie i wiem, że przyszły rok będzie jeszcze lepszy od poprzedniego!
I tego stanu życzę i Wam. Spelniajcie marzenia, otaczajcie się dobrymi ludźmi i nie bójcie się wyrażać swoich uczuć, ani podejmować trudnych wyzwań.

Ten nadchodzący rok będzie piękny. 
Jestem tego pewna!
Jestem tak bardzo singlem, że jak krzyczę w kani Jestem tak bardzo singlem, że jak krzyczę w kanionie kocham cię to echo odpowiada: zostańmy przyjaciółmi 🤣
Planując trekking w Nepalu bardzo chciałam zakończyć go jakimś mocnym akcentem. 

I tak dzięki chatowi GPT znalazłam trzy najłatwiejsze szesciotysięczniki na trasie. 

Wybór padł na Island Peak, jako, że był to najbardziej popularny szczyt. Był on "po drodze" i opisywany jako szczyt trekkingowy, więc idealnie pasował do mojej wizji.

Jednak szybko okazało się, że szczyt wcale trekkingowy nie jest.. ale od początku.

Po 15 dniach trekkingu docieramy do Chukung, czyli miejsca, gdzie wszyscy zaczynają  wspinaczkę. Tam dostajemy od bardzo niemiłej Pani pokój i czekamy na naszego przewodnika.

Niru przychodzi wieczorem i od razu przypadamy sobie do gustu. Jest miły,  opiekuńczy, wydaje się, że wie co robić. 

Gotowi do boju, kładziemy się spać! 

Jednak okrutny los chciał inaczej i cała nasza trójka, wspaniałych wspinaczy.... Posra** się po pachy i nie mieliśmy siły ruszyć nogą.

Udało nam się jednak przełożyć wspinaczkę na drugi dzień i po całym dniu leżenia i próby regeneracji ruszamy na podbój Island Peak. 

Nasz pierwszy cel: base camp. Choć plecaki, z całym sprzętem i butami ciążył niemiłosiernie, żołądek dalej szalał to jednak docieramy bez problemu do base campu. 

Tam przydzielone nam zostały namioty, jedzonka i odbyliśmy małe szkolenie z używania całego sprzętu. O godzinie 17 dostaliśmy obiad i udaliśmy się na odpoczynek, by o północy wstać i ruszyć na atak szczytowy.

O 12:00 w nocy  nasz atak szczytowy zaczęliśmy od śniadania, aby po 30 minutach ruszyć w górę. Początek był dosyć łatwy. Była to faktycznie trekkingowa część szlaku. 

Sam trekking zajał nam  kilka godzin, więc już (albo dopiero) o wschodzie słońca rozpoczęliśmy ostatni etap wspinaczki. 

Pionowa ściana, ktora wyrosła przed nami trochę przerażała, tym bardziej, że był to mój pierwszy raz 😁. Pierwszy raz używałam "małpy" , czyli urządzenia do podciągania się na liniach, a na palcach jednej ręki można policzyć ile razy miałam na nogach raki. 

Ale z racji tego, że Island Peak był moim pomysłem, to starałam się nie dać po sobie znać, że do końca nie wiem co robić i mam pełno w gaciach 😁. 

Ruszyliśmy zatem na naszą wspinaczkę i po około godzinie udało się pokonać pionową ścianę i ostatnią grań
Szlak Trzech Przełęczy w Nepalu. W tym roku po Szlak Trzech Przełęczy w Nepalu. 

W tym roku po raz trzeci odwiedziłam Nepal. Co to był za wyjazd! Ale od początku....

Masyw Everestu był na mojej liście już od kilku lat. Gdy wybuch Covid wraz z znajomymi przemierzałam radośnie  masyw Annapurny. Wracając do domu, chcieliśmy jeszcze na szybko kupić chociaż magnesy. Wtedy nie mogliśmy znaleźć żadnych z Annapurna. Wszystkie były z Everestem! Wtedy właśnie padła decyzja, że musimy wrócić do Nepalu😁.

I tak po 5 latach znowu wylądowałam na lotnisku w stolicy Nepalu - Kathamandu. 

Samo dotarcie na szlak jest niemałym przeżyciem, bo przecież lądujemy w "najniebezpieczniejszym" lotnisku świata - Lukli. 

Szlak zajął nam 18 dni. Były to dni przepełnione pięknymi widokami, narzekaniami na swój ciężki  plecak, kosztowaniem lokalnej kuchni oraz omijaniem ciężko pracujących jaków I osiołków. 

Z powodu mocnych opadów śniegu nie udało nam się przejść ostatniej przełęczy, aczkolwiek przejście przez dwie pierwsze dostarczyły nam już cudownych widoków i świetnych przeżyć.

Wędrowaliśmy w 5 osób, co pozwoliło długie wieczory spędzić radośnie grając w karty, rozmawiając czy wspólnie oglądając "1670". 

Wisienką na torcie było zdobycie Island Peak 6189 m npm, ale to zasługuje na odziellny post. 

Cały trekking, prócz samej wspinaczki na Island Peak, ogarneliśmy sami, nie korzystając z pomocy tragarzy oraz przewodników, z czego jestem mega dumna! 

Uważam, że całość wyszła nam znakomicie.  Natomiast ja wracając z tych wakacji jestem zdecydowanie bardziej zmęczona, niż gdy na nie jechałam, ale też wiem, że na maxa było warto!
Szlak rowerowy Wokół Zalewu Szczecińskiego. To Szlak rowerowy Wokół Zalewu Szczecińskiego. To prawie 300km biegnące jak sama nazwa wskazuje wzdłuż Zalewu oraz jeziora Dąbie. Trasa prowadzi przez Polskę, jak i naszych zachodnich sąsiadów, czyli Niemcy. Jest to pętla, więc nie ma początku, ani końca. Jednak komunikacyjnie najłatwiej jest zacząć i skończyć w Szczecinie lub nad morzem (Międzyzdroje lub Świnoujście). Szlak jest przepiękny! Prowadzi przez Woliński Park Narodowy, rezerwaty i obszary chronione. Na trasie spotkałam mnóstwo zwierząt, począwszy od jeży, przez dziki, sarny i olbrzymią ilość ptaków. Droga głównie prowadzi ścieżkami rowerowymi, co niewątpliwie jest jego mega plusem.  Po drodze dosyć często wjeżdżamy do miasteczek gdzie bez problemu można zaopatrzyć się w jedzonko.

Dla mnie szlak był sportowym wyzwaniem, ponieważ postanowiłam go przejechać w jeden dzień. Kończąc trasę w ciągu 17h ustanowiłam swój rekord życiowy przejeżdżając ciągiem 300km, z czego nie ukrywam, jestem mega dumna!

Jednak szlak na maksa polecam również wszystkim tym, którzy  się nie spieszą. Po drodze znajdziemy mnóstwo miejsc na zachwyt naturą czy odpoczynek, a i miejsc pod namiot  nie zabraknie.

Super przygotowana nawierzchnia + przepiękne widoki i mamy gotowy przepis na świetną rowerową przygodę.

Polecam wycieczka travel 😁

#szlakwokolzalewuszczecinskiego #jeziorodąbie #rower #zachodniopomorskie #pomorzezachodnie #pomorzezachodnietravel #pomorzezachodnierowerem
Trochę z przymrużeniem oka 😏 Udanej środy, Trochę z przymrużeniem oka 😏

Udanej środy, a to przecież ważny w tygodniu!
Bo jak wiadomo, środa to dzień.... 😁
Tego lata brałam udział w trzech festiwalach. Na Tego lata brałam udział w trzech festiwalach. Na żadnym nie byłam uczestnikiem. Albo robiłam wolontariaty albo działałam w inny sposób. 

Uważam, że wolo na jakimkolwiek festiwalu to najlepsza opcja, jaką można wybrać. Poznajesz świetnych ludzi, robisz ciekawe rzeczy i zaczynasz być częścią wydarzenia. Do tego darmowa wejściówka, jedzonko czy pole namiotowe i wiesz, że już lepiej być nie może.

Zdecydowanie wszystkim polecam taką formę festwialu, aby poczuć radość z tworzenia czegoś pięknego.

A do tego można dorobić się pięknego zdjęcia!

Za foto dziękuję @lucyna_lewandowska
Bornholm zawsze kojarzył mi się jako raj dla row Bornholm zawsze kojarzył mi się jako raj dla rowerzystów. 

I taki dokładnie jest!

Choć tak naprawdę spotałyśmy tylko jedną grupę ludzi z sakwami, to z całym sercem polecam Bornholm wszystkim na weekendowy wypad rowerowy. 
Ta mała duńska wyspa ma ponad 230km ścieżek rowerowych, w tym około 105km na obwodnica wyspy.  Prowadzą one przez zielone lasy, złote pola oraz wielobarwne łąki. Malutkie nadmorskie miasteczka zachwycają, a rozsiane po wyspie wiatki ułatwiają mocowanie na dziko. 

Wyspa nie jest płaska, więc można też porządnie zmęczyć, ale także można porządnie odpocząć na pięknych plażach nie tylko "naszego" bałtyckiego morza. 

Również samo dotarcie na wyspę może być przygodą, jako że płyniemy na nią dwoma wielkimi promami. Ja nigdy nie płynęłam takim promem, więc super było zobaczyć jak to wszystko wygląda.

#bornholm #bornholmbornholmbornholm #rower #crosso #sakwyrowerowe #dania
Slot Art Festiwal - co to był za czas! Jadąc na Slot Art Festiwal - co to był za czas!

Jadąc na Slot Art wiedziałam, że będzie dużo się działo. Jednak intensywność z jaką przeżyłam ten festiwal nie można porównać z niczym innym. Slot Art festiwal to największy w Polsce Sober festiwal, na którym nie ma alkoholu. Jednak absolutnie nie można powiedzieć , że nie ma tam szaleństwa. A wręcz przeciwnie... Mam wrażenie, że na żadnym innym festiwalu nie spałam tak malo i tak mocno nie chłonęłam wszystkiego co festiwale mają do zaoferowania. Tam po prostu nie było czasu ani na sen, ani na ostre imprezowanie.

Oprócz setek warsztatów, spektakli, koncertów czy wykładów miałam też przyjemność wziąć udział w Wielkim Finale Ogniowym. Z osoby, która nigdy nie miała kija do fire show w ręku, stałam się artystą, który wystąpił z płonącym kijem przed widownią festiwalu. Godziny nauki, układanie chorografii czy warsztaty z występów scenicznych były ulra ciekawie, ale także było to niemałe wyzwanie.

Do tego wszystkiego mogłam opowiedzieć na Van Campie o swojej wycieczce rowerowej po półwyspie Arabskim i mam nadzieję zachęcić wszystkich do ruszenia na rowerze w ten piękny kawałek świata.

Slot Art dziękuję Ci za ten czas i mam nadzieję do zobaczenia za rok! ❤️❤️❤️

#slotart #slotartfestival #wakacje #vancamp #wfo #lubiąż #klasztorlubiąż #festiwal
Gorce Maraton, czyli 45km po górach i ponad 2100 Gorce Maraton, czyli 45km po górach i ponad 2100 m przewyższeń - zaliczone!

Całe życie, biegaczy górskich uważałam za wariatów, bo kto normalny biega po górach??
Dzisiaj sama takim wariatem się stałam. 

I wiecie co? Jest mi z tym faktem cudownie! 😊

W ten piękny sobotni poranek, przy wakacyjnym upale przebiegłam ultra maraton górski i niestety... mega mi się spodobało! 😊

Choć super łatwo nie było, to jednak bieg z przepięknym widokiem na Tatry, po górskich ścieżkach zdecydowanie był świetną zabawą!

A to wszystko tak naprawdę tylko po to, aby móc biegać z czapeczką tył na przód... warto mieć marzenia! 😁
Habibi come to Slot Art Festiwal!

Bendę prelęgętę!😁

Tak! W przyszłym wtorek  mam ogromną przyjemność wystąpić na festiwalu Slot Art. I mega się tym jaram!

08.07.2025 zabiorę Was na półwysep Arabski i opowiem o wesołym pedałowaniu przez 3 miesiące po takich krajach jak Oman, Arabia czy Irak.  Postaram się "odczarować Araba" I pokazać jacy cudowni ludzie zamieszkują te pustynne tereny.

Jeśli jeszcze nie macie planów na przyszły tydzień to myślę, że Slot Art Festiwal jest cudownym wyborem. 

Wpadajcie posłuchać i przybić piątkę na Van Camp we wtorek o 21:30. 

Będę tam! 😁
Peace, love and bike everyday.
Dzisiaj sobota! Weekend! Ja jednak od miesiąca m Dzisiaj sobota! Weekend!

Ja jednak od miesiąca mieszkam na Islandii i weekend mam trochę rzadziej i niekoniecznie w weekend, ale...

Jak już mam wolne to wykorzystuję je na maxa robiąc takie szalone rzeczy, jak wyjazd do miasta czy kilku godzinny spacer. Ahhh to szalone życie na emigracji... 🤣

Zapraszam Was do obejrzenia mojego ekscytującego, dnia wolnego  na Islandii!

#iceland #islandia #emigracja #pracanaislandii
Irak to kraj, o którym wiedzieliśmy najmniej. Wi Irak to kraj, o którym wiedzieliśmy najmniej. Wiedzieliśmy jednak, że będzie totalnie inny od poprzednich bogatych i dobrze prosperujących krajów półwyspu arabskiego. 

I tak faktycznie jest 

W Iraku każdy człowiek chce nam pomóc. Dzieci krzyczą i cieszą się, jakby sam święty Mikołaj przejeżdżał przez ich miejscowość. Codzienne słyszymy: "Welcome in Iraq", a ilość robionych selfie każdego dnia ciągle nas zaskakuje.

Jednak w Iraku też bardzo ciężko porozumieć się po angielsku. Oni nic w naszym języku, my trzy słowa na krzyż po Arabsku, a każdy chce rozmawiać 😁. Dlatego już w pierwszych dniach bardzo szybko zrozumieliśmy podstawowe znaki komunikacyjne, z którym spotykamy się codziennie.

Każdy po 2 słowach zaprasza nas na jedzenie, spanie, czy oferuje jakąkolwiek pomoc. Życzliwość tych ludzi jest nie do opisania, a mi pozostaje tylko życzyć sobie i Wam choć w malutkim ułamku takiej dobroci serca, jaką ma każdy mieszkaniec tego kraju. 

#irak #iraq #iraq🇮🇶 #rowertojestświat #rower #arabic #arabicpeople
Gdy myślę o początkach roku 2024 i o miejscu, w Gdy myślę o początkach roku 2024 i o miejscu, w którym jestem to nie mogę uwierzyć, że tyle się wydarzyło w ciągu tych 12 miesięcy. W styczniu przecież byłam jeszcze na drugim końcu świata w Kanadzie, a dzisiaj przymierzam pustynny półwysep Arabski. W tym roku wydarzyło się wszystko. Dwukrotnie przyjechałam USA wzdłuż. Raz Vanem "Elvisem", a raz pokonując rowerem słynna trasę GDMBR. Spędziłam szalone noce na festiwalu Uroczysko, a także emocjonujące dnie na wspinaczce via ferratach w Dolomitach. Mogłam posmakować langustę na gorącej Kubie oraz na powrót zakochać się w jesieni przemierzając rowerem setki kilometrów w polskich lasach.

Po półtorej roku w Ameryce mogłam znowu spotkać się z wszystkimi cudownymi znajomymi. A obecnie codziennie przekonuję się, że ludzie są dobrzy, serdeczni i pomocni.
Choć właśnie jestem w drodze to mam już mnóstwo pomysłów na kolejny, ekscytujący nowy rok i wiem, że to będzie dobry rok.

Tym samym życzę Wam, abyście w 2025 spełniali siebie, byli dobrzy i nie bali się odważnych decyzji. Bo to czy kolejny rok będzie dobry czy nie w głównej mierze zależy tylko od nas. 

Peace, love and more bike every day.😁
Na Arabię Saudyjską mieliśmy już ochotę, gdy Na Arabię Saudyjską mieliśmy już ochotę, gdy 2 lata temu kończyliśmy nasz półroczny trip rowerowy w Jordanii. Tam poznany rowerzysta George zaszczepił w nas chęć odwiedzenia tego kraju. Super przecież pojechać do kraju, który jeszcze 5 lat temu był zamknięty na świat i turystów. Ciekawie było zobaczyć jak Saudyjczycy faktycznie cieszą się, że nareszcie ludzie zaczynają odwiedzać ich kraj, obdarowując nas uśmiechami, pozdrowieniami, zapraszając na kawkę z daktylami, czy otwierając drzwi swojego domu.

Niedawno moja mama zapytała mnie czy my coś zwiedzany w Arabii Saudyjskiej czy tylko jedziemy przez pustynię zaczepiani przez przypadkowych ludzi... I trochę miała rację. Wybraliśmy wschodnią, mniej turystyczną część kraju,  pustynia, wydmy i wielkie nic towarzyszyły nam praktycznie codziennie. Ale to jest piękne w każdej wycieczce rowerowej, że nie cel a droga jest najważniejsza i za tą drogę, każdego dnia jestem mega wdzięczna.
Katar. Dla większości z nas katar kojarzy się Katar.

Dla większości z nas katar kojarzy się z zimą i gilami z nosa. Dla fanów piłki nożnej Katar może kojarzyć się z mistrzostwami świata w tymże sporcie. Dla mnie Katar to maleńkie państwo, które ocieka bogactwem. W 2010 roku obywatele Kataru byli najbogatszymi ludźmi na świecie. 

W Katarze spędziliśmy większość czasu w Doha - stolicy Kataru.  Doha to super nowoczesne miasto, mające dużo do zaoferowania. Dla nas najważniejsze były ścieżki rowerowe, które znajdowały się wprawie całym mieście. Oczywiście mega wrażenie robią liczne wieżowce, a do tego wieczorny Souk (market) serwuje najlepsze falafle, na tej wycieczce. Udało się również odwiedzić centrum kultury Islamskiej. Jednak najmilej wspominam wieczór z @screwitletsdriveit, których poznałam w tamtym roku w Kanadzie i których uwielbiam całym serduszkiem.

Na pożegnanie Kataru zwiedziliśmy tor do wyścigów wielbłądów, na którym zobaczyliśmy trening zwierząt i spróbowaliśmy się z nimi ścigać rowerami. Zgadnijcie kto wygrał? :)
Souk to w krajach Arabskich targ. W Nizwie, starej Souk to w krajach Arabskich targ. W Nizwie, starej stolicy Omanu mieliśmy okazję odwiedzić targ kóz. Odbywa się on każdego piątku w wczesnych godzinach porannych.

Mężczyźni przyprowadzają swoje zwierzęta na okrągły plac i o godzinie 7 rozpoczyna się sprzedaż. Aby zaprezentować zwierzę, właściciel chodzi w koło placyu krzycząc cenę, a potencjalni kupujący mogą wtedy podziwiać okaz, sprawdzić dymiona czy zęby. Jest dużo krzyku, targowania i oczywiście beczenia.

Oprócz targu kóz w tym samym miejscu można odwiedzić targ daktyli czy hałwy osmańskiej. Super jest to, że na każdym stoisku można spróbować specjałów czy napić się kawki. Omańska hałwa, w niczym nie przypomina hałwy, którą znamy. Jest słodkim glutem, często z dodatkiem orzechów czy pistacji. Jego bazą stanowi woda różana, kardamon oraz szafran. 

Co prawda hałwa jaką znamy, bardziej przypadła mi do gustu, ale za darmo, to nawet glut smakuje wyśmienicie :)
W Omanie spędziliśmy ponad 3 tygodnie. Zwiedzi W Omanie spędziliśmy ponad 3 tygodnie. 

Zwiedziliśmy aż 5 Wadi, a wszystkie były przepiękne i ciekawe. Mega jaralam się za każdym razem, gdy chodziliśmy czy pływaliśmy po tych kanionach. A do tego widok zawsze zapierał dech w piersiach. 

Z Omanu zapamiętam również, zabójcze podjazdy, które zmuszały jak nie do pchania roweru to na pewno jazdy zygzakiem. Gdzie jazda 5km/h była ogromnym wysiłkiem. Ale za to jaka była satysfakcja!

Oman to bardzo bogaty kraj, jednak tradycja i rodzina stawiane są ponad wszystko. Mężczyźni chodzą w tradycyjnych sukienkach czyli disz-daszach z charakterystycznymi czapkami, a kobiety noszą długie suknie, zawsze zakrywając włosy. I nie dlatego, że tak muszą, ale dlatego, że jest to ich tradycyjny strój. Wszędzie jest ekstremalnie bezpiecznie, a dzikie kempingi są legalne.
 
Często wspominam, że Pamirze czułam się jak Taylor Swift. W Omanie czułam się, jakby sama Taylor Swift śpiewała mi co najwyżej w chórkach. Praktycznie nie bylo auta, które by nie zamrygalo nam światłami, dało znać klaksonem czy nie pomachało z okna.  A każdemu pozdrowieniu towarzyszył szczery uśmiech kierowcy.

Był to świetny czas i ogromnie się cieszę, że odwiedziłam go na rowerze. Najlepsze dzikie noclegi na świecie, szanujący rower kierowcy i cudowna pogoda, to tylko nieliczne z wielu atutów wycieczek rowerowych w Omanie.

Polecam! Wycieczka Travel.
Najwyższy szczyt Omanu zdobyty! Jebel Shams czyl Najwyższy szczyt Omanu zdobyty!

Jebel Shams czyli najwyższy szczyt Omanu, według różnych źródeł waha się od 2980 m n.p.m. do 3075 m n.p.m.
Dla mnie Jebel Shams to pokazanie mojemu małemu masochisty, że ma się dobrze. :). 

Aby wjechać na start szlaku musieliśmy zrobić podjazd ponad 1200m na 20 kilometrowym odcinku. Ryk aut, które nas mijały pokazywały na każdym kilometrze, że jest to morderczy podjazd. Ale co tam! Wjechaliśmy!

Po dotarciu na start szlaku o 10 rano ruszyliśmy, tym razem na piechotę na sam szczyt Jebel Shams.  Jedyne dodatkowe 25 kilometrów w nogach w ciągu 7h i możemy się pochwalić zdobyciem najwyższego szczytu Omanu. Jupi!

Aby w pełni wykorzystać nasz podjazd zdecydowaliśmy się spać w górach, na skraju przy drugiego najgłębszego kanionu świata (choć różne źródła różnie podają) i następnego dnia pójść na kolejny trekking wzdłuż kanionu.

Po trzech dniach ostrej wyrypy zjeżdżamy do Wadi Damm, gdzie możemy porządnie się wykąpać i odpocząć. Cały zjazd zajmuje nam jedynie godzinkę... Warto było! :)

I tak dumni i mega zmęczeni wracamy na niziny, gdzie znów możemy cieszyć się ciepełkiem i równymi drogami.
Wadi - suche formy dolinne występujące na obszar Wadi - suche formy dolinne występujące na obszarach pustynnych, w czasie pory deszczowej wypełniają się wodą, tworząc niekiedy wartkie, szerokie, długie i kręte rzeki.

Nam udało się odwiedzić na rowerach pięć takich Wadi. Oto one:

Wadi Al Shab - przepiękne Wadi, w którym największą atrakcją jest jaskinia. Aby się do niej dostać trzeba przepłynąć przez szczelinę, w której ledwo mieści się głową. Jednak w środku jest cudowne i do tego znajduje się tam wodospad, z którego można skakać. Aby dostać się do Wadi trzeba wziąć łódeczkę za 1RO (ok.10 zł), a następnie przejść 3km, więc nie jest ciężko.

Wadi Bani Khalid - droga do Wadi jest wybetonowana, jednak ostre podjazdy na odcinku 30km sprawiają, że dostanie się do Wadi rowerem jest dosyć trudne. Na miejsce jest jednak mnóstwo miejsc do rozłożenia namiotu, a główną atrakcją Wadi są jaskinie, po których można się czołgać, a w których jest tak gorąco, że czujesz się jak w saunie. W samym Wadi jest kilka lin i łańcuchów, które sprawiają, że przepłynięcie przez nie jest super ciekawe. Mówi się, że jest to najbardziej popularne Wadi w Omanie, jednak eksploracja jego z samego rana pozwala uniknąć rzeszy turystów.

Wadi Tiwi - podjazd również do tego Wadi jest super ciężki. Choć droga jest w dobrym stanie to jednak ciągły ostry podjazd sprawia, że rowery w wielu miejscach trzeba po prostu wpychać. Jednak na końcu drogi czeka nas nagroda w postaci przepięknego Wadi, które również można ciekawie zwiedzić. Są wodospady, zejście do wody za pomocą lin i cudowne widoki dookoła. 

Wadi Arbyyn - nasze pierwsze odwiedzone Wadi. Tak dla odmiany dojazd był również ciężki i ostatnie kilka kilometrów było szutrem z mega stromymi podjazdami i zjazdami. Jednak gdy dotrzemy do końca Wadi ujrzymy przepiękny widok z basenikami, palmami i... Olbrzymią ilością komarów. Znajduje się tutaj też publiczna toaleta wraz z prysznicem i sympatyczni miejscowi. Na mapie do Wadi można dojechać dwoma drogami, jednak w rzeczywistości jadąc jedna z nich musimy się liczyć z tym, że będzie trzeba przekroczyć rzekę i przepchać rowery. Ale czym jest ten wysiłek w porównaniu z zapierającymi dech  wpiersi widokami?:) 

Ciąg dalszy w komentarzu...
Obserwuj na Instagramie
© prawa autorskie2026 Wycieczka Travel. Wszelkie prawa zastrzeżone. Blossom Travel | Stworzony przezBlossom Themes.Napędzane przez WordPress .