Od samego początku moich wycieczek rowerowych używam sakw Crosso. Mimo, że każdy wie, że jestem mentalnym poznaniakiem, a mój super wyprawowy rower warty jest tyle co dobry obiad w włoskiej restauracji, to jednak na sakwach nigdy nie oszczędzałam. Dlaczego?
Odpowiedź jest prosta: sakwy rowerowe Crosso są relatywnie tanie i robią robotę! Są przede wszystkim 100% wodoszczelne, co jest najważniejszą dla mnie ich cechą. Do tego Crosso to polska firma z Podlasia, gdzie w całości powstają wszystkie sakwy – fajnie wspierać Polskie, dobre firmy!

Na początek chciałabym powiedzieć, że niegdy nie jeździłam na sakwach przednich. We wszystkich przypadkach mieściłam się w 60 litrowych sakwach na tył, ponieważ przy dłuższych wyjazdach miałam ten komfort, że jechałam z Jackiem, który w przednich sakwach woził całą naszą kuchnie. Też w sakwach Crosso.
Na początku były Crosso Dry 60
Pierwsze sakwy Crosso zakupiłam ponad 10 lat temu i były to (chyba nikogo nie zaskoczę) najtańsze sakwy dry 60 z systemem Crosso, czyli mocowanie na tzw. hakach. System działa tak, że umieszczone są dwa haki na górze i jeden na gumie na dole i je zaczepiamy na bagażnik. Przejechały ze mną dziesiątki tysięcy kilometrów i tak naprawdę dalej po tych 10 latach można je używać. Uważam, że największą ich cechą jest prostota mocowania. Haki są metalowe i nie ma bata ich rozwalić. Jedyna rzecz, która mnie przez te lata zawiodła to gumowa obręcz na dolnym mocowaniu, jednak obecne sakwy Crosso tej obręczy nie mają, więc myślę, że ciężko rozerwać dolne mocowanie. Materiał w sakwach jest super twardy, odporny na przetarcia i jak powiedziałam wcześniej w 100% nieprzemakalny.

Crosso Expert 66
Na mojej ostatniej wycieczce miałam przyjemność wypróbować flagowych sakw Crosso Expert 66 z wszystkimi dodatkami, które oferuje firma. Cordura, która jest użyta przy produkcji tych sakw jest zdecydowanie lższejsza oraz przyjemniejsza w dotyku. Nie muszę chyba wspominać, że również one są wodoszczelne? W sakwach tych urzekły mnie najbardziej dodatki. Kaptur, który ma kieszonkę w środku pozwala na schowanie drobiazgów, których często się używa podczas dnia, bez konieczności otwierania całych sakw. Ja najczęściej trzymałam tam portfel, chusteczki i dary losu z drogi (m.in. znalezione 5 czapeczek… :)).

No dobra, kaptur jest spoko, ale mistrzostwem jest dołaczony 3 litrowy worek na tył sakw. W jednym z nich trzymałam całą elektornikę, przez co zawsze łatwo było mi znaleźć kabel, ładowarkę czy powerbank. Natomiast drugi służył mi do przechowywania całego sprzętu naprawczego. Dętki, wszelkie łatki, klucze. Wszystko w jednym miejścu. Podczas wycieczki w Omanie jeździliśmy po Wadi, czyli suchych formach pustynnych, które tak naprawdę nie były suche. Przepływająca przez kaniony woda była idealnym miejscem na canyooning. I tu świetnie sprawdzała się ta 3 litrowa torba, w której można było wsadzić telefon i zarzucić na ramię, dzięki przypinanej taśmie.

Świetny okazał się również sposób mocowania – system Rail. Dzięki niemu wszystkie elementy w mocowaniu są przesuwne i dlatego można go dostosować do niemalże każdego bagażnika. Moim zdaniem również ten system sprawia, że sakwy mniej latają. Bo tak jak uważam, że system Crosso jest niezniszczalny, tak jednak również twierdzę, że na wybojach mocowania do sakw nie są stabilne i czasami po prostu spadają, a przy systemie Rail w ogóle nie czułam „latających” sakw. Do systemu Rail został też zastosowany fajny gadżet. przy górnej szynie są dwa oczka, do których można wpiąć pasek dołączony do zestawy i dzięki temu zarzucić sakwę na ramię uwalniająć recę, w które możemy np. zabrać przednie sakwy.

Jeśli komuś zależy na jeździe „stylowej” i wybór koloru ma ogromne znaczenie, to może go bardziej zainteresować oferta sakw Crosso Dry. Tu do wyboru mamy aż 10 kolorów. W przypadku sakw Expert czy Twist kolorystyka ogranicza się do czarnego, niebieskiego i czerwonego. Choć jak powszechnie wiadomo, lepiej i tak wybrać czerwone, bo szybkie!
No dobra tyle z plusów, a co z minusami? Oczywiście nic nie jest idealne i mam kilka „ale”. Łączenia, które dostajemy, aby zamocować kaptur i dodatkową sakwę są z plastiku, więc dosyć łatwo je wygiąć. Wtedy mocowanie nie jest tak stabilne i nie spełnia swojej roli. Ja nie miałam przy sobie zapasowego elementu i musiałam zastąpić go sznurkiem.

Rzecz, która czasem może też denerwować to złożoność zamknięcia sakw z kapturem. Przy normalnym zamknięciu, sakwę należy jedynie zrolować i zapiąć. Gdy masz kaptur proces zamykania sakw wydłuża się. Wpier musisz zrolować i zapiąc sakwę, aby potem nałożyć kaptur na nią i zamknąć dwiema klamrami. Całość zajmuje kilka sekund, jednak gdy kilka krotnie musisz to zrobić, bo zapomnisz „coś wyciągnąć”, wtedy ciągłe otwierania i zamykanie jest denerwujące.
Kolejna duża różnica pomiędzy tymi sakwami to materiał. Cordura jest super, leciutka, nieprzemakalna i mówi się, że to najlepszy obecnie materiał do produkcji sakw, przy czym dla mnie materiał sakw Crosso Dry wydaje się po prostu grubszy. Do tego sakwy Dry jest dużo łatwiej umyć niż sakwy Expert. Te pierwsze wystarczy spłukać wodą z węża ogrodowego, gdy sakwy Expert jednak trzeba „umyć” gąbką, aby zmyć całe wycieczkowe błoto. Jednak pamiętajcie, aby nie trzeć mocno Cordury, bo można uszkodzić materiał. Dajcie swoim sakwą pamiętać, o poprzedniej pięknej podróży :).
Podsumowując
Ja jestem turbo zadowolona z sakw Crosso i uważam, że jakość do ceny idzie bardzo w parze. Nie ma sensu komibnować z drogimi, zagranicznymi sakwami. Nasze, Polskie, naprawdę są super!

A Dry czy Expert? Obydwa rodzaje sakw mają swoje plusy i minusy. Dry są tańsze i łatwiejsze w myciu, gdy Expert są leciutkie i fajne w dotyku. Na pewno polecam, aby kupić sakwy z możliwością ich rozbudowania o kaptur i dodatkową małą sakwę, bo to naprawdę fajne dodatki. A co z mocowaniem? Ja jestem super zadowolona z systemu Rail. Jeździłam na nich trzy miesiące i nic się nie wydarzyło. Sakwy spadały tylko wtedy, gdy miałam je zamontowane na cieńkich rurkach. Gdy trochę je obkleiłam taśma, problem zniknął, nawet na największych wertepach. Haki pod tym względem przegrywają na głowę. Nie zdarza sie to często, jednak na porządnym offroadzie i dodatkowo z mało załadowaną sakwą, potrafią spaść. Oczywiście z drugiej strony można powiedzieć, że jednak metalowe haki mogą być wytrzymalsze, ale dla mnie poczucie komfortu, gdzie wiem, że na pewno sakwa mi nie spadnie a dodatkowo dużo łatwiejsze zakładanie, sprawiają, że nie chciałabym wracać do „haków”.

Dlatego już kończąc naprawdę, polecam z całego serduszka sakwy Crosso. Ale czy będą odpowiednie dla Ciebie? Na to pytanie musisz odpowiedzieć sobie sam, drogi użytkowniku. W odpowiedzi na pewno pomoże Ci strona crosso.pl, gdzie znajdziesz wszystkie informację, o materiałach oraz typach mocowań.

Polecam wycieczka Travel 🙂
