To nie będzie wpis o wspaniałych ludziach poznanych w Egipicie. Nie pokażę Wam niesamowitych piramid, ani cudownych plaż czy najpiękniejszej rafy koralowej na świecie. Na poniższych zdjęciach ujrzycie za to kraj, w którym śmietniki to jedynie olbrzymie miski dla bezdomnych zwierząt, gdzie każdy zniszczony dom jest wspaniałym miejscem na wysyp śmieci, a wszelkie odpady, papierki czy reklamówki wystają z każdego skrawka ziemi.
Na pierwszy rzut Aleksandria. Miasto, do którego przylecieliśmy z Azji. Choć urzekło nas tanie jedzenie oraz nocny gwar Egiptu to jednak ilość śmieci, która zobaczyliśmy w drodze z lotniska do miasta, a także w samym mieście była straszna. Po lewej moje ulubione zdjęcie pod tytułem „Ile szczurów widzisz na zdjęciu?”.


A teraz słynna dzielnica śmieciowa w Kairze.
W internecie można znaleźć wiele artykułów na temat „Manshiyat Naser”, czyli dzielnicy śmieci przy Kairze. Dzielnica ta znajduje na wzgórzu Mukattam. Zamieszkiwana jest przez Koptów. Koptowie to chrześcijanie, którzy stanowią mniejszość w Egipcie.
Napiętnowali przez resztę społeczeństwa zostali zepchnięci na skraj Kairu, czyli właśnie na wzgórze Mukattam. Koptowie, aby przetrwać wymyślili, że dobrym sposobem na zarobek jest odbieranie osiołkami bądź ciężarówkami śmieci od mieszkańców Kairu, ich ręczna segregacja oraz sprzedaż w skupach. Organiczne śmieci były przeznaczone dla hodowanych przez nich świń jako żywność.


Zabbaleen-ie, bo tak nazywają ich arabscy Egipcjanie nazywają „zbieraczy śmieci”, potrafią prawie 90% śmieci poddać recyklingowi, co stanowi czterokrotność w porównaniu z zachodnimi firmami zajmującymi się recyklingiem. Dlatego też pracownicy Koptyjskiej fabryki śmieci zostali nagrodzeni przez ONZ za najlepszy recykling.



Rząd jednak nie pomaga Koptom w ich pracy zatrudniając prywatne firmy wywozu śmieci, a także bojąc się wybuchu świńskiej grypy nakazał ubicie 350 000 świń w Manshiyat Naser.
Choć przejście przez dzielnicę śmieci jest dosyć traumtycznym przeżyciem, to z perspektywy czasu uważam, że śmieci, które tam spotkaliśmy były w większości posegregowane oraz zapakowane w worki. Niestety nie można powiedzieć tego o pozostałej części Kairu..


Tragedia śmieciowa Egiptu nie zamyka się na Kairze. Śmieci można spotkać dosłownie wszędzie.
Miejscem, które bardzo mnie uderzyło była droga pomiędzy piramidami w Gizie, a piramidami w Dahshur.
Jadąc rowerem do Dashur ominęliśmy główną autostradę i jadąc pobocznymi drogami mieliśmy tą nieprzyjemność zobaczyć ogromne tony śmieci wrzucane do rzeki…





Niestety nie tylko wyżej wymienione miejsca są zasypane odpadami lub śmieciami. Egipcjanie nie mają w nawyku wyrzucania papierków po czymkolwiek do kosza. Nie zabranie 5 reklamówek ze sklepu jest oznaką złego wychowania, a poczucie estetyki jest zgoła odmienne od europejskiego.
Mnie osobiście ilość śmieci osobiście przeraziła i myślę, że bardzo długo zostanie w mojej pamięci..





Nie chcę tym postem nikogo pouczać czy moralizować jak należy dbać o naturę. Wierzę, że wszyscy to wiecie i dbacie o naszą planetę, ale spójrzcie na te zdjęcia i zobaczcie co dzieje się na świecie, a na co my mamy realny wpływ podróżując do Egiptu czy jakiegokolwiek innego kraju.
Wiem, że skala problemu śmieci w Egipice jest ogromna i potrzebuje zmiany zarówno systemowej globalnej, jaki i lokalnej jednak posiadanie własnej butelki z wodą czy torby/reklamówki podczas podróży dużo nas nie kosztuje, a może skłoni lokalnych ludzi do przemyśleń/ zmiany postępowania.
Dbajmy o nasz świat!
Źródła:
https://miejsca.org/miejsce/miasto-smieci-manshiyat-naser-kair-egipt
https://pl.wikipedia.org/wiki/Mukattam
https://en.wikipedia.org/wiki/Zabbaleen
https://www.polskieradio.pl/78/2807/Artykul/909825,Egipt-Zycie-w-miescie-smieciarzy
