Izreal jest dosyć popularnym kierunkiem podróży wielu Polaków. Zapewne jest to spowodowane tanimi biletami, ciekawą historią, morzem Martwym i zdecydowanie lepszą pogodą zimą niż w Polsce, ale…
Największym dla mnie ale są ceny w Izraelu. Przed przyjazdem wiedziałam, że ceny w Izraelu są dosyć wysokie, jednak nie sądziłam, że tak bardzo. Tanio w Izraelu można kupić hummus oraz krem orzechowy, a i tak wydamy ponad 20zł. Ceny za hostele też dosyć przytłaczają, bo najtańszy hostel w Jerozolimie to kwota minium 100zł.
Jednak można odwiedzić Izrael tanio! Pytacie pewno jak? A no oczywiście rowerem z własnym namiotem!
Izrael jest stworzony, aby kempingować. Nawet zimą pogoda jest super i pozwala na swobodbne biwakowanie, a do tego w całym Izraelu znajdziemy bezpłatne miejsce kempingowe, najczęście z dostępem do toalety, przysznica i bieżącej wody. Po za tym w wielu miejscach można spotkać zielone przestrzenie/parki/lasy, gdzie bez problemu można się rozbić i nikt Wam złego słowa nie powie. W Izrealu także można próbować sił z aplikacją Couchsurfing. Nam się udało dwukrotnie, ale były to bardzo ciekawe spotkania.
W Izraelu również bardzo często udało nam się znaleźć jedzenie na śmietnikach. Tak dobrze czytacie. Freeganizm w Izraelu był bardzo udany i dzięki niemu jedliśmy owoce, warzywa czy niezliczoną ilość ciast, crossaintów czy innych wypieków, na które po prostu nie mieliśmy funduszy. Każdemu polecam spróbować.
Ave freeganizm!


Jako idealny środek transportu oczywiście będzie rower! <3 Daje on możliwość bezpłatnego przemieszczania się, otwiera serca oraz daje ogrom wolności i satysfakcji. Izrael oprócz znanych miast jakimi są Jerozolima czy Tel-Aviv ma bardzo wiele do zaoferowania, jak oszałamiający widok z krawędzi krateru Mitzpe Ramon, czytanie gazety w morzu Martwym, snorkling w pełnym ryb Morzu Czerwonym czy przepiękne trekkingi przy Eliacie.
Będąc w Izraelu nie można również zapomnieć o Państwie Palestyna, która ma do zaoferowania słynne Betlejem wraz z pracami Banksy-ego czy Jericho, które jest uznawane za najstarsze miasto świata i w którym można poczuć Arabski styl państwa.
Jeśli chociaż trochę przekonałam Ciebie, aby odwiedzić Izrael na rowerze to teraz możesz spojrzeć na trasę, którą przejechałam wraz z moim wspaniałym towarzyszem podróży Jackiem listopadzie 2022.

Przygodę w Izraelu rozpoczęliśmy z Ejlatu. Przekraczaliśmy granicę lądową z Egiptem. Ejlat jest super miejscem wypadowym szczególnie zimą, ponieważ gdy u nas sroga zima tutaj możesz wygrzewać się w słońcu i nurkować z wszelkimi morskimi zwierzętami. Wizzair pod koniec 2022 roku otworzył linię między Katowicami a Eljatem, więc można tanio przylecieć do Izraela. Przypominam również, że zabranie roweru przez Wizzair to koszt 45 Euro, gdzie możemy oprócz roweru w karton wrzucić cały inny sprzęt do 32 kilogramów (oficjalnie ma być tam tylko rower, ale nikt Ci nie zajrzy do kartonu).
W Eljacie mieliśmy zostać chwilę, a przedłużyło się na prawie 2 tygodnie za sprawą cudownej pary Białorusinów Leny i Sergeya, którzy ugościli nas w własnoręcznie zbudowanym „apartamencie” w kanionie, 200metrów od plaży. Plaża znajduje się kilka kilometrów na południe od Eljatu i jest super miejscem na odpoczynek zarówno przez lokalnych ludzi, jak i przyjeznych. Plaża bowiem jest legalnym i co najważniejsze darmowym polem namiotowym, gdzie mamy darmowe wifi, toaletę, prysznice oraz umywalki wraz z pitną wodą. Link do kempingu.
Dookoła Eljatu poza wylegiwaniem się na plaży można przejść olbrzymią ilość szlaków, odwiedzić czerwony kanion czy park narodowy Timna. Ten ostatni niestety jest płatny i zrezygnowaliśmy z jego wizyty. Nigdy w żadnym państwie nie widziałam tylu szlaków pieszych, rowerowych, motorowych czy dla samochodów 4×4 jak w Izraelu. Dla bardziej ambitnych polecam zapoznać się z szlakiem wzdłuż Izraela, czyli Izraelski Szlak Narodowy (INT, ang. Israel National Trail), który liczy sobie 1000km i łącz północ kraju z południem.





Choć w Eljacie było świetnie i wiele było do zobaczenia czy przeżycia to po jakimś czasie było trzeba ruszyć na północ. Następnym naszym przystankiem było Mitzpe Ramom. Niewielkie miasteczko położone w środkowej częsci pustyni Negew, na krawędzi krateru Ramon. Sam krater, który powstał w skutek erozji ziemi robi niesamowite wrażenie, ponieważ jego długość wynosi 40 km, szerokość 9 km, a głębokość 300 m.
Do Mitzpe Ramon jechało się ciężko. Nie dość, że pod wiatr to jeszcze po drodze zepsuły się przerzutki w jednym rowerze i było trzeba wracać do Eliatu do mechanika. Jednak droga jest dosyć ciekawa, aczkolwiek wymagająca. Na 150km jest tylko jeden sklep, który w sumie nie jest sklepem tylko stacją benzynową z restuaracją i sklepikiem z pamiątkami/przekąskami. Tak jak wspominałam Mitzpe Ramon leży na pustyni Negew, a więc krajobrazy są iście kosmiczne. Dodajmy do tego prawie 2000m samego podjazdu oraz 400m podajzd na ostanich 7 kilometrach, a mamy cudowny przepis na wymagające 2 dni pedałowania.




Gdy już udało nam się wjechać na krater to wypadałoby trochę zjechać. Udało się nawet nie trochę, bo udaliśmy się do położonego na prawie 400 m pod powierzchnią ziemi morza Martwego. Kąpiel w morzu Martwym to ekstra przeżycie, w którym możemy przez chwilę poczuć się jak Jezus unosząc się na wodą. My wybraliśmy się do mega turystycznej miejscowości Ein Bokek, gdzie co prawda otoczeni zostaliśmy drogimi hotelami, McDonaldem i całym nadmorskim kiczem. Jednak darmowy kemping (link do kempingu), dostęp do świeżej wody, wifi oraz cudowna droga wzdłuż morza Martwego wynagrodziły nam to małe niedogodności ;).



I tu historia się powtarza, bo skoro zjechaliśmy w depresję to wypadało by z tej depresji jak najszybciej wyjść i udać się pod górkę, wprost do świętego miasta Jerozolima. O Jerozolimie a także o Betlejem postanowiłam napisać osobny artykuł, który znajdziecie tutaj – Jerozolima oraz Betlejem.
Jak już wiemy co warto zobaczyć w Jerozlimie oraz w Betlejem to ruszmy dalej na północ. Kolejnym przystankiem na naszej wycieczce nie był wcale Tel Aviv, który może i jest ciekawym miejscem dla ludzi lubiących nocne życie i duże miasta, jednak my zrezygnowaliśmy z odwiedzenia stolicy Izraela.
Udaliśmy się natomiast do dużo bardziej interesującego nas miejsca, a mianowicie muzeum rowerów. Muzeum rowerów jest malutkim miejscem, który poznany w drodze Izrealczyk otworzył z pasji do rowerów. Ma w swojej kolekcji ponad 300 rowerów, w tym najstarszy drewniany model, rower szejker, rower, który ma nogi zamiast kół i wiele innych ciekawych modeli. Jeśli będziecie w pobliżu koniecznie zajrzyjcie i pozdrówcie właściela ode mnie :).


Po wizycie w muzeum zostaliśmy zaproszeni przez sąsiadów, którzy także odwiedzali muzeum na piwko oraz obiad z okazji Szabatu. Z grzeczności nie odmówiliśmy :).
Następnym naszym punktem na mapie było Nazaret. Trzeba przyznać, że oprócz kościoła, w którym Maryja dowiedziała się, że jest brzemienna miasteczko jest przeurocze i warto zgubić się w jego krętych, malutkich uliczkach.




Ostatnie miejsce w Izrealu, które odwiedziliśmy to jezioro Galilejskie Jezioro Galilejskie, przez niektórych nazwane morzem Galilejskim, jeziorem Tyberiadzkim czy Generazet ma obwód około 53km i z racji położenia 209 m p. p. m. ma bardzo bogatą faunę i florę. Jadąc dookoła jeziora można podziwiać sady mango oraz innych owoców, które są miłym oderwaniem od pustynnych widoków, które towarzyszą nam przez większość Izreala. Dookoła jeziora można również zatrzymać się w kilku świątyniach, jednak mam tak nikłą wiedzę na ich temat, że niestety musicie sami poszukać informacji, co warto zobaczyć przy jeziorze Galilejskim. Dla mnie sam przejazd oraz kemping na jednej z plaży był super przeżyciem.
Czy polecam Izreal rowerem? Bardzo! Choć cenowo to państwo mnie zabiło, to dziwię się, że tak bardzo popularny kierunek podróży, nie cieszy się popularnością wśród rowerzystów. W Izrealu bardzo wielu natomiast spotkamy mieszkańców Izreala, którzy lubią jeździć na jednodniowe wypady rowerowe i którzy są bardzo pomocni i uprzejmi. Dodatkowo znajdziemy dobrą infraksturkturę drogową oraz bardzo dobrze rozwiniętą sieć bezpłatnych kempingów. Jeśli więc możecie wydać trochę więcej na samo jedzenie czy atrakcje turystyczne. A Spanie pod namiotem jest dla Was normą to pakujecie swoje rowery i ruszajcie do Izraela.

