Choć zabrzmi to absuradlnie, bo spędzam po za Polska około 10 miesięcy w roku, to tak naprawdę nie często jadę na wakacje.
Jeśli zamierzam spędzić pół roku w USA to nie będę wydawać mnóstwa kasy na hotele i restauracje, tylko podróżuje na biedaka, czy jak to można ładnie ująć „minimalistycznie”.

i tu pojawia się Kuba. po długiej zimie w Kanadzie czas na krótkie, “na wypasie”, wakacje na Kubie.
W tym właśnie poście chciałabym Wam przedstawić kilka praktycznych porad dotyczących Wakacji na Kubie. I choć w sieci można znaleźć mnóstwo artykułów na temat Kuby, to jednak wszystko, jak wszędzie się zmienia, a najświeższe informacje, jak wiadomo są w cenie. Także zapraszam na Kubę z 2024 roku.
WALUTA
Najważniejszą informacją dla mnie było, jakie pieniądze zabrać. Wszyscy mówią, ab wziąć Euro lub Dolary. Ale przecież od kilku lat dolar amerykański jest oficjalnie zakazany na Kubie. Bzdura. Dolar amerykański jest najbardziej pożądana monetą na Kubie. Oczywiście można zabrać Euro, jednak przelicznik jest taki, że 1USD=1EUR i nie ważne, że będziesz im tłumaczyć, że przecież w Europie jest inny kurs dolara i inny Euro. Jeden do jednego. Koniec kropka.

Druga ważną informacją jest, że nie można wymienić pieniędzy wcześniej i absolutnie nie robimy tego na lotnisku. W hotelu czy na airbnb wszyscy z chęcią wymienia Ci pieniądze, a zamiast oficjalnego przelicznika, który jest 1USD ~ 120CUP, otrzymasz 1USD ~ 280/300CUP.
Jest różnica!
Po za tym za większość rzeczy zapłacisz w Dolarach. Taxi raczej nie przyjmują innej waluty niż dolar czy Euro. Za jedzenie czy pokój z spokojem zapłacisz dolarem, więc tak naprawdę warto wymienić na początek nieduża ilość pieniędzy,(typu 100USD) i zobaczyć jak idzie wydawanie lokalnej monety.
Warto też zabrać ze sobą tyle pieniędzy, aby starczyło Ci na cały pobyt. Nie wypłacisz kasy z bankomatów, a płatność kartą raczej nie istnieje. Oczywiście w kryzysowej sytuacji znajdziesz kogoś, kto Ci jakoś załatwi pieniądze, ale przygotuj się na dość dużą prowizję dla pomagającego.
protip: Revolut też na Kubie nie funkcjonuje.
KARTA SIM /WIFI
Ponoć można kupić kartę SIM. Nawet na lotnisku było stoisko z kartą SIM. Inni turyści mówili nam, że można kupić za $5, inny że za $35. Ale sama nie wiem. Nie kupowałam, więc nie pomogę.


Natomiast WIFI to inna sprawa. W Havanie mieliśmy limitowowane wifi – godzinka dziennie. W Vinales ani w Playa Larga nie było prądu, więc też nie było wifi. W Varadero/Santa Marta był prąd, ale tylko starczał na światło, więc internetu też nie było.
Dlatego jeśli ktoś chciałby pracować zdalnie na Kubie, albo lubi być w ciągłu kontacie z social mediami, to Kubę zdecydowanie odradzam.
NOCLEGI
Byliśmy na Kubie 6 dni i lecąc tam miałyśmy zarezerowane „casa compartidos „, które znaleźliśmy na airbnb. Casa compartidos to mieszkania lokalnych ludzi, którzy mają pozwolenie na nocowanie turystów. Ceny wahają się od 2 USD do 15 USD. Przy czym średnia cena noclegu to ok. 12USD dla 2 osób.

Za taką cenę nie spodziewałem się luksusów, ale w każdym miejscu było czysto, był wiatrak i AC, a także bardzo sympatycznie. Dlatego polecam wynająć takie prywatne mieszkanko zamist jeździć po hotelach. Będzie przytulniej, smaczniej i na pewno ciekawiej!
JĘZYK
Na Kubie mówi się wyłącznie po hiszpańsku. Warto przed wyjazdem ogarnąć chociaż kilka zwrotów po hiszpańsku aby móc zapytać się gdzie jest łazienka, czy inne mniejsze sprawy. Na airbnb najczęściej właściciele mówią troszeczkę po angielsku, więc w podstawowych kwestiach można się dogadać, ale zawsze jest milej gdy potrafisz podziękować albo przywitać się w lokalnym języku.


TRANSPORT
Na Kubie najpopularniejsza formą transportu jest taxi colectivo. Wieksza osobówka, która zabiera Ciebie spod hotelu/prywatnej kwatery i dowozi pod wskazany adres. Takie taxi bez problemu możesz zamówić u gospodarza, bądź w hotelu. Całkiem konfortowe, ale trochę droższe od autobusu.
Autobus natomiast jest dość dużą przygodą. Po pierwsze Ty jako turysta nie możesz kupić biletu w okienku, tylko przez oficjalna stronę. Bilety natomiast można kupić tylko z tygodniowym wyprzedzeniem.


Ale… płatności często nie przechodzą, więc trzeba uzbroić się w cierpliwość. Po drugie. jeśli jesteś na Kubie i chcesz kupić bilet to do płatności musisz użyć VPN. Warto ściągnąć taką aplikacje wcześniej.
Po trzecie, kupując możesz zaznaczyć, czy chcesz płacić kartą Visa czy Mastercard. Ceny za autobus zawsze podawane są w Euro.
Ja kilkakrotnie próbowałam wybrać Mastercard, ale strona się nie lądowała, dlatego wybrałam Visa i potem bez problemu możesz użyć Mastercard lub Visa. Absurd, ale działa.
Kiedy jesteśmy już szczęśliwymi posiadaczami biletu to wtedy musimy poraz kolejny sięgnąć po poklady cierpliwości. Autobusy się spóźniają, mają postoje regeneracyjne,psują się i jadą na okrętkę.
Jednak taka podróż jest dużo tańsza, bo przecież… ahoj przygodo!


Ceny podane są w dolarach, ale oczywiście możesz też zapłacić w Euro. Lokalna waluta nie jest miło widziana i często nie będziecie mogli ją zapłacić
Taxi colectivo:
Havana – Vinales ~ $25
Vinales – Playa Larga ~ $40
Playa Larga – Havana ~ $35 – $45
Playa Larga – Trinidad ~ $30
Autobus:
Varadero Airport – Havana ~ 12Euro
Vinales – Playa Larga ~ nie ma. Trzeba kupić bilet do Hawany a potem do Playa Larga
Playa Larga – Havana ~ 12Euro

CENY
Na Kubie ceny są przeróżne. Z racji tego, że komunizm jest tam dalej żywy ciężko jest wejść do sklepu i coś kupić. Zapomnij o snickersie czy coca-coli. Fast foodem, który nam się często zdarzał była pizza, za która zapłacisz $1/$2. Zjaidziesz również hamburgery za $4, a także FENOMENALNE langusty. Jednak za taki luksus trzeba już zapłacić ok $15. Uważam, że warto. I choć jestem z duszy poznaniako-krakusem, to jednak mało jest miejsc, gdzie za 45zł zjesz langustę z ryżem, warzywami i mega często darmowym drineczkiem.

Praktycznie we wszystkich Casach particulares może zamówić obiad i śniadanie.
Cena za śniadanie to około $5, natomiast obiad to $10-$15 w zależności czego sobie na kolację zażyczymy. W airb&b ceny będą trochę wyższe niż w lokalnej knapie, więc jeśli jesteściena Kubie bardzo budżetowo, to szukajcie lokalnych knajpek, stoisk z kanapkami, lokalnych pizzeri, a będzie Wam tanio.
No i najważniejsze! Drineczki! 😀


Jak wszyscy wiemy Kuba słynna jest z Rumu. Takiego drinka dostaniemy ze spokojem za $1-$3. Polecam szczególnie Pina Coladę z sokiem z świeżego ananasa. Miodzio.
Piwko kosztuje w sklepiku ok $1, a w barze ok $2 i jest całkiem niezłe.
Co warto zwiedzić na Kubie?
My miałyśmy tylko 6 dni, dlatego nasz plan był dosyć napięty i wyglądał tak:
Varadero lotnisko – Havana – Vinales – Playa Larga – Varadero.
Havana
Nie będę się rozpisywać co warto zobaczyć w Havanie, bo to znajdziecie na każdym blogu o Kubie. Ja brałam inspirację z blogów:
Hola Cuba, Planet Escape oraz wszelkich innych informacji znalezionych w necie lub od znajomych.

Z super rzeczy, które zrobiłyśmy to było wynajęcie starego auta i przejażdżka po Havanie. Mega turystyczna rzecz, ale było super. Samochód obwiezie Ciebie po najważniejszych miejscach miasta no i spędzisz godzinę w różowym kabrolecie z 1956 roku. Dla mnie sztos!

Z nieoczywistych miejsc polecam również “Fabrica de arto Cubano” – Artystyczna fabryka.
Lokalizacja: Cuban Art Factory

Jest to stara fabryka, która przekształcona została w galerię sztuki, gdzie cały czas coś się dzieje. My trafiłyśmy na koncert orkiestry symfonicznej, koncert rapu oraz lekcję tańca. Warto wybrać się tak ok. 20, aby załapać się na kilka wydarzeń. Miejsce otwarte jest do 2:00.
Vinales
W Vinales obowiązkowym punktem wycieczki jest przeolbrzymy prehistoryczny mural. Mural jest długi na 120m oraz wysoki na 612m. Został namalowany na życzenie Fidela Castro, a jego wykonanie zajęło 4 lata. Abstrakcja komunizmu w czystej postaci.
Na mural możemy wybrać się rowerem. Wypożyczenie roweru to koszt ok $10 za cały dzień. Gospodyni w Waszym Airbnb załatwi to w ciągu 15 minut.


W Vinales byłyśmy również na cztero godzinnym rajdzie konnym. To zabawa trochę droższa, bo za osobę płaciłyśmy $40, ale było super. Jedziesz sobie przez park narodowy Vinales, do tego możesz zwiedzić lokalną jaskinię i punktem obowiązkowym jest odwiedzenie plantacji tytoniu, gdzie również produkują miód, rum oraz kawę. Będziecie mogli spróbować kieliszka rumu i zapalić cygaro. Oczywiście Wasz przewodnik po plantacji będzie Was namawiał, abyście kupili cygaro, które palił Fidel czy były prezydent USA za jedyne $150 za 10 sztuk, ale myślę, że to mocna ściema i jak tak naprawdę nie jesteście koneserami cygar, a chcecie jakieś kupić jako pamiątka, to polecam pójść na lokalny targ w Vinales i kupić 10 sztuk za $5. Dla mnie żadnej różnicy w wyglądzie czy smaku… ale też się nie znam na cygarach.

Najlepsze co nas w Vinales spotkało to gospodarze i jedzonko przez nich przygotowane. Kolacje, które jedliśmy do tej pory wspominamy! Do tego było przesympatycznie i ciekawie, choć prąd tylko na 2h zawitał do wioski.
Playa Larga
Jeśli szukacie przepięknej piaszczystej plaży to w Playa Larga jej nie znajdziecie! Natomiast znajdziecie tanie, ponoć przepiękne nurkowania. Jeśli macie certyfikat PADI czy inny, możecie za $25 zejść pod wodę.
Pro tip: Jeśli nurkujecie w nocy (w dzień możecie spokojnie pływać), to poproście o długą piankę, bo inaczej poparzenie przez meduzy gwarantowane. A sikanie ponoć nie pomaga :D.

Jeśli natomiast szukacie pięknej plaży blisko Playa Larga to Playa Giron, która jest oddalona o 35km ponoć takie atrakcje zapewnia. My jednak nie miałyśmy na to czasu, bo pędziłyśmy do Varadero
Varadero/Santa Marta
Wakacje wakacjami, ale nie dam $45 za hotel, dlatego zdecydowałyśmy się na nocleg w miasteczku obok, czyli Santa Marta. Miałyśmy na plażę 10 minut piechotą, a było dużo taniej, lokalniej i ciekawiej. Dlateog warto rozważyć taką opcję, jeśli chcemy pojechać na piękną plaże do Varaderu, a nie chcemy wydac majątku.

Przed wyjazdem większość artykułów odradzało Varadero, bo to takie “Międzyzdroje” Kubańskie. Ja nie wiem, czy ludzie mówią o Międzyzdrojach 30 lat temu, czy mówimy o innej miejscowości, ale nie spodziewajcie się Międzyzdroi. Nikt nie bedzie Wam wciskał gotowanej kukurydzy, nie kupicie zakręcnego ziemniaka czy waty cukrowej. Do tego nie znajdziemy parawanów i miejsce na plaży na pewno się znajdzie.. Dla Ciebie, parawanu, całej rodziny parawanów!

Na Kubie jest biednie i to widać. Trzeba podkreślić, że jest to komunistyczny kraj i wszystko jest państwowe. Hotelom dawno już minęły lata świetlności, restauracji wcale nie ma dużo, a sklepu spożywczego nie znalazłam. Co prawda byłam tam tylko półtorej dnia, więc może mało wiem, ale nie nastawiajcie się na kurort rodem z Kołobrzegu.
Podsumowanie
Wakacje na Kubie może nie należą do najtańszych, ale na pewno ciekawych. Ludzie są tu cudownie pomocni i mili. Mimo ogromnej biedy to widać radość na ulicach. Kubańczycy są głośni, kontaktowi a także uśmiechnięci. Jes to wyspa Karaibska, więc znajdziesz piękne plaże, ale także ciekawą architekturę. Fani natury i spokoju również znajdą coś dla siebie.
Przygotujcie się, że będą niespodzianki, zepsute autobusy, niekoniecznie wyrafinowane hotele, czy jedzenie, ale za to wspaniałe widoki, ciekawe przygody, cudown ludzi i plecak pełen wspomnień!

